Heyooo
Witajcie w kolejnym poście i jak po tytule widzicie co się odwala... Tak, a mianowicie kolejny raz jestem "najgorsza, najsłabsza oraz nic nie warta". Nie, no to przechodzi ludzkie pojęcie!
A więc tak:
Dzisiejszy W-f, piłka ręczna, (której od tej pory nie nawidzę) i moje pójście na bramkę, pierwsze nieobronienie piłki i...
Zaczęło się. Wtem, nagle wyskakuje koleżanka no i od razu: "Złaź teraz, ja i tak nic nie obronisz!", "No, właśnie!" strzeliła druga. Ja na to "Nie! Już raz nie obroniłam i już źle już nagle muszę zejść!?" [Chwilowy spokój]...
Ależ, oczywiście za drugim razem się udało.
Za razem trzecim, z wielka siłą piłka rzucona przez chłopaka odbija się, od mojej ręki... I stety, niestety trafia w bramkę. Ręka boli mnie do teraz, ale wracając do sytuacji...
Jeszcze raz spróbowałam bronić, nie poddawałam się, byłam silna pomimo bólu. Nie wyszło, no nic, kolejne "Złaź dziecko! Nie umiesz bronić!" "No właśnie, ona przynajmniej umie!"...
Nie, dziękuję za te miłe słowa (aluzja), ale czy na tym polega to wszystko, iż niby mnie lubią, to, to, tamto, a teraz sprawia się ból? Tak, szczerze to nie chcę iść do szkoły i znowu się męczyć, moje życie szkolne to jeden, wielki ból.
Zeszłam z bramki (wiem, wiem zaraz będzie hejt, że niby silna), ale to z powodu bólu i po prostu nie mam siły na co dzień robić tego samego [...]
Zaczęłam płakać (z bólu) i nie uczestniczyłam już w grze...
Byłam zła, zirytowana i zrozpaczona.
Kilka osób pyta się mnie "Co się stało?"
Zwykłe "Nie ważne" nic nie znaczy, ale nie miałam już siły. Wytrzymałam do końca i pobiegłam do domu z płaczem.
Zadzwoniłam do mamy, ponieważ byłam sama w domu i jako najlepszej przyjaciółce o wszystkim jej opowiedziałam. Płakałam, ryczałam, beczałam...
OK, jeszcze powiem trochu o ręce.
Mianowicie: Mam (jak powiedział mi tata) "nadruszony" nadgarstek w prawej ręce i może to boleć jeszcze dłuższy okres czasu. Na szczęście nie jest to ręka lewa, którą piszę.
Tak, owszem jestem leworęczna. Iż z powodu, że ręka mnie jeszcze trochę boli nie jestem pewna czy będę ćwiczyć na W-f, (żeby nie było)...
Czuję się lepiej, ale nie NAJlepiej.
Myślę, że to będzie na tyle, iż po prostu mam swoje zadania, które muszę wykonać.
Kontakt:
MSP (MovieStarPlanet): AquaGwiazda11
Momio: AriankaGwiazda (najpierw zaproś jak chcesz napisać)
Buziaczki i do zobaczonka! Wasza Amelcia. ♥
Witajcie w kolejnym poście i jak po tytule widzicie co się odwala... Tak, a mianowicie kolejny raz jestem "najgorsza, najsłabsza oraz nic nie warta". Nie, no to przechodzi ludzkie pojęcie!
A więc tak:
Dzisiejszy W-f, piłka ręczna, (której od tej pory nie nawidzę) i moje pójście na bramkę, pierwsze nieobronienie piłki i...
Zaczęło się. Wtem, nagle wyskakuje koleżanka no i od razu: "Złaź teraz, ja i tak nic nie obronisz!", "No, właśnie!" strzeliła druga. Ja na to "Nie! Już raz nie obroniłam i już źle już nagle muszę zejść!?" [Chwilowy spokój]...
Ależ, oczywiście za drugim razem się udało.
Za razem trzecim, z wielka siłą piłka rzucona przez chłopaka odbija się, od mojej ręki... I stety, niestety trafia w bramkę. Ręka boli mnie do teraz, ale wracając do sytuacji...
Jeszcze raz spróbowałam bronić, nie poddawałam się, byłam silna pomimo bólu. Nie wyszło, no nic, kolejne "Złaź dziecko! Nie umiesz bronić!" "No właśnie, ona przynajmniej umie!"...
Nie, dziękuję za te miłe słowa (aluzja), ale czy na tym polega to wszystko, iż niby mnie lubią, to, to, tamto, a teraz sprawia się ból? Tak, szczerze to nie chcę iść do szkoły i znowu się męczyć, moje życie szkolne to jeden, wielki ból.
Zeszłam z bramki (wiem, wiem zaraz będzie hejt, że niby silna), ale to z powodu bólu i po prostu nie mam siły na co dzień robić tego samego [...]
Zaczęłam płakać (z bólu) i nie uczestniczyłam już w grze...
Byłam zła, zirytowana i zrozpaczona.
Kilka osób pyta się mnie "Co się stało?"
Zwykłe "Nie ważne" nic nie znaczy, ale nie miałam już siły. Wytrzymałam do końca i pobiegłam do domu z płaczem.
Zadzwoniłam do mamy, ponieważ byłam sama w domu i jako najlepszej przyjaciółce o wszystkim jej opowiedziałam. Płakałam, ryczałam, beczałam...
OK, jeszcze powiem trochu o ręce.
Mianowicie: Mam (jak powiedział mi tata) "nadruszony" nadgarstek w prawej ręce i może to boleć jeszcze dłuższy okres czasu. Na szczęście nie jest to ręka lewa, którą piszę.
Tak, owszem jestem leworęczna. Iż z powodu, że ręka mnie jeszcze trochę boli nie jestem pewna czy będę ćwiczyć na W-f, (żeby nie było)...
Czuję się lepiej, ale nie NAJlepiej.
Myślę, że to będzie na tyle, iż po prostu mam swoje zadania, które muszę wykonać.
Kontakt:
MSP (MovieStarPlanet): AquaGwiazda11
Momio: AriankaGwiazda (najpierw zaproś jak chcesz napisać)
Buziaczki i do zobaczonka! Wasza Amelcia. ♥
Komentarze
Prześlij komentarz